sobota, 5 października 2013

Random#2



No i 'nadejszła ta wiekopomna chwila'...
Zrobiłam wbitę na dwie nogi z podporu. Po długiej, ponad rocznej walce.
Było mnóstwo frustracji, trochę kopania murków...
A brakowało zwyczajnej wiary w siebie.



Walka z samym sobą jest najcięższym wyzwaniem.
A wgrana w takiej walce - najsłodszą nagrodą.



Powoli przyspieszam. Nabieram pewności siebie. Cudowne uczucie! Gdy podchodzę do murka z zamiarem wykonania skoku, i ciało samo wie, co ma robić. A ja wyłączam myśli - i biegnę.



Sypana herbata w McDonaldzie przepyszna. Treningi za każdym razem owocne, buty starte w niecałe pół roku.
Poza tym sezon domowych siłówek uważam za otwarty.




-"kupuję sobie rurkę do pokoju!"
-"ojej, to już rzucasz parkour?"
Tak, jasne. Już lecę. Bo jedno tak cholernie wyklucza drugie.




Co ja bym zrobiła, gdybym was wszystkich nie znała...




1 komentarz: